niedziela, 1 lipca 2012

Polski Matterhorn, czyli spotkanie z górą strachu - Kościelcem....

...tylko z Kościelca widoczne są wszystkie bez wyjątku
Stawy Gąsienicowe...
Mieczysław Karłowicz

Kościelec 2155 m.n.p.m

Dzisiaj proponujemy spotkanie z górą strachu - zwaną polskim Matterhornem, czyli Kościelcem (2155 m.n.p.m) w odsłonie majowej. Wyprawę możemy rozpocząć z kilku miejsc, m.in. z Kuźnic z Zakopanego lub z parkingu niedaleko Bukowiny Tatrzańskiej przy drodze Oswalda Balzera w Brzezinach. My wybrliśmy drugą z opcji, która ma sporo zalet, np. bezpłatny parking (choć bardzo mały) i małe zaludnienie na szlaku.

Kasa przy parkingu w Brzezinach.....

Startujemy z parkingu podążając czarnym szlakiem. Wychodzimy wcześnie, bo o 7.00, więc kasa jest jeszcze zamknięta.... Mamy do pokonania spory odcinek drogi, co według rogacza nie powinno zająć więcej niż 2h i 15 min. Droga prowadzi przez las, początkowo przyjaznym leśnym podłożem, aby po chwili zamienić się w uciążliwe kamieniste "poszycie" przypominające kocie łby. Brdzo łatwo na tej trasie o skręcenie kostki, dlategoteż dobre buty to podstawa. Będąc przy obuwiu - wyprawa ta to świetny sprawdzian dla naszego nowego zakupu - buty firmy Meindl :)

Początek wędrówki...

Podążamy więc lasem dnem Doliny Suchej Wody, której nazwa pochodzi od płynącego jej dnem potoku Sucha Woda, którego koryto – jak wskazuje nazwa – na długich odcinkach zazwyczaj jest suche, a woda płynie w nim podziemnymi przepływami. Dolina ta, nie ma do zaoferowania naszym bodźcom wzrokowym zbyt wiele... Wędrówka jej dnem jest raczej monotonna, choć oferuje nam szum lasu, szum potoku oraz śpiew ptaków. Na widoki górskich szczytów musimy bowiem sporo poczekać. W każdym razie podążając czarnym szlakiem po około 25-30 minutach dochodzimy do rogacza na Psiej Trawce, który łączy szlaki:
Las, śpiew ptaków, cisza.....













Zejście szlaków na Psiej Trawce.
Dolina Suchej wody......

Ten ostatni to nasz cel, więc podążamy nadal za czarnym szlakim lekko pod górę. Droga wciąż lasem. Dwa razy przekraczać będziemy potok płynący dnem doliny, a po około 40 minutach mijamy pole namiotowe. Jeszcze tylko 4 zakręty i przed naszymi oczyma pojawia się w końcu wymarzona panorama Doliny Gąsienicowej.... uff dochodzimy do schroniska Murowaniec, uważanego za jedno z najpiękniejszych tatrzańskich schronisk. Schronisko stoi na wysokości 1500 m.n.p.m i jak sama nazwa wskazuje jest całe murowane okazale prezentującym się kamieniem. Miejsce te, a gościliśmy tam nie raz, jest nieustannie przepełnione turystami. Zapewnia bowiem sporo miejsc noclegowych oraz dosknałe jedzenie. Polecamy zdecydowanie. W schronisku można odpocząć i przyjemnie spędzić czas. Dzisiaj to nasz przystanek na którym zatrzymujemy się na konsumpcję śniadania. Warto dodać, iż jest to także miejsce zejścia się naprawdę dużej sieci szlaków. Po krótkim odpoczynku w Murowańcu kierujemy swoje kroki na Kościelec. Mamy do wyboru dwie drogi:
  • szlak czarny - nad Czarny Staw Gąsienicowy, a potem szlakiem zielonym na Mały Kościelec,
  • szlak czarny, szlak niebieski (1h 15 minut) - bardziej widokowy, łagodniejszy do wchodzenia, ale pomija Mały Kościelec, prowadzi bezpośrednio na Karb.


Schronisko Murowaniec.

Widok na Kasprowy Wierch.
Po lewej Kościelec..
 
   
  
Kościelec, Świnica ......

My wybieramy drugą opcję i kierujemy się w stronę Liliowego i Kasprowego Wierchu. Szlakiem, którym podążamy można również podążyć na Świnicę. Idziemy za czarnym szlakim bardzo piękną widkową trasą. Szlak prowadzi przez doliną. co jakiś czas racząc nas pięknymi stawami. Po około 25 minutach dochodzimy do Zielonego Stawu (1674 m.n.p.m), który ma blisko 4 hektary powierzchni i jest największym ze stawów położonych w zachodniej odnodze Doliny Gąsienicowej. Z tego miejsca czeka nas 30-minutowa wędrówka na Karb (1853 m.n.p.m), z którego roztacza się piękny widok na Dolinę Gąsienicową, na Kasprowy Wierch, na Świnicę, na Orlą Perć oraz na Czarny Staw Gąsienicowy, który znajduje się około 20 m poniżej tego miejsca. Z Karbu czeka nas około godzinna wędrówka na szczyt Kościelca.

W tle upragniony Kościelec........

Wyciąg na Goryczkowej, a w górze Kasprowy Wierch......


Zielony Staw miejscami jeszcze zamarznięty.......
Świnica po lewej.....
Zielony Staw.

Kościelec.....
 Napotkane po drodze kozice.....

Napotkane kozice - to znaczy na zdjęciu jedna ;)
Jeszcze spojrzenie na Zielony Staw.


Na Karb 30 minut.

   

W drodze na Karb.


Fragment pokrytego śniegiem szlaku w kiernku Karbu.....

Zarys Giewontu w tle.....


Na Karbie znajduje się ostrzeżenie, które przestrzega nierozważnych turystów, że szlak na Kościelec jest szlakiem trudnym z podłożem usłanym luźnymi kamieniami.

Ostrzeżenie na Karbie......

Ruszamy czarnym szlakiem w górę - zdobyć upragniony Kościelec. Zaczynamy wspinać się na Kościelec. Początkowo droga przebiega łagodnie poprzez spore gruzowisko, aby dotrzeć do miejsca, które może sprawiać pierwsze trudności. Jest to półka z przewyższeniem i niemałą ekspozycją. Dla niewprawionych turystów może stanowić wyzwanie. Powoli wspinamy się do góry, trawersujemy od lewej do prawej. Momentami spore ekspozycje i konieczność naciągania wszystkich mięśni ciała. Podążamy cały czas za czarnym szlakiem, który momentami traci nam się z pola widzenia.

Widok z Karbu na Stawy, Kasprowy - aż dech zapiera :)
 
Kasprowy, Giewont i dno Doliny Gąsienicowej.....

Momentami wymagane jest użycie rąk, więc kijki schowaliśmy do plecaka. Na naszej drodze do góry napotkaliśmy zimowe pozostałości w postaci sporych sopli lodu oraz lekko zalodzonego podłoża. Tutaj wymagane bezwzględnie dobre obuwie, na tym szlaku nie ma żartów!!! Podążając w górę, praktycznie cały czas możemy obserwować taflę Czarnego Stawu, który im wyżej tym okazalej się prezentuje.
W górę, w górę :D

Spore ekspozycje.


Wypatrujemy czarnego szlaku - fragmentami lód na podłożu, mimo pięknej pogody - więc UWAGA!

Trochę się wydrapaliśmy i znowu....... podziwiamy :D ehhh

Sam szczyt Kościelca znajduje się na wysokości 533 metrów nad taflą Czarnego Stawu. Im bliżej szczytu, tym bardziej doskwiera nam chłód - przydają się zimowe kurtki oraz czapki i rękawiczki :) Nie dajmy się zatem zwieść - mimo pięknej słonecznej pogody, temperatura na górze wynosi maksymalnie 2 stopnie. Tuż pod szczytem - ostatnia półka, która może sprawić nielada przeszkodę do pokonania. Należy się mocno naciągnąć w górę. Osoby wysokie mają zatem spore ułatwienie....




Napawanie się widokami ze szczytu było bardzo przyjemne, szczególnie, iż pogoda była dla nas wyjątkowo łaskawa. Widoczności pozazdrościć nam może niejeden turysta, gdyż chmury pięknie odsłoniły się, ukazując nam cudną panoramę Tatr i nie tylko....


Uwaga, miejscami ślisko i lodowato.....
 
Pod ostatnią półką.....

Czarny Staw Gąsienicowy z trasy na Kościelec, pięknie........

Na szczycie........... :)
Witamy na szczycie Kościelca - 2155 m.n.p.m. Zdobyte :D

Nazwa szczytu - KOŚCIELEC - nawiązywać ma do kształtu samej góry, która swoim ukształowaniem przypomina dach kościoła, choć niektórzy uważają, że bardziej kojarzyć się może z piramidą niż z obiektem sakralnym. Na szczyt Kościelca pierwszego wejścia (które odnotowano) dokonał Antoni Hoborski w 1845 roku. Zimowego wejścia dokonali w 1908 r. Mieczysław Karłowicz i Roman Kordys. Mariusz Zaruski oraz Stanisław Zdyb zdobyli szczyt jako pierwsi na nartach w 1911 r. i były to początki taternictwa narciarskiego. W 1909 roku zginął w lawinie pod Małym Kościelcem Mieczysław Karłowicz (wybitny kompozytor, pionier polskiego naricarstwa, taternik). Odnalezienie jego ciała traktowane jest jako pierwsza akcja ratownicza TOPR'u. W miejscu tragedii umieszczono obeliks zwany Kamieniem Karłowicza. Kamień ten można zobaczyć przy zejściu z Czarnego Stawu Gąsienicowego do schorniska Murawaniec. Co ciekawe, kamień ten można minąć niezauważony, gdyż nie jest umiejscowiony bezpośrednio przy szlaku turystycznym., ale 30 metrów poniżej. Ponadto, ci którzy go dostrzegą, często sądzą, iż jest to grób nazistowski, gdyż widnieje na nim wyryta swastyka. Warto wiedzieć, iż jest ona słowiańskim symbolem, często spotykany w zdobnictwie góralskim, a zwany na Podhalu „krzyżykiem niespodzianym”.

 Na szczycie - panorama........

Na Kościelcu znajduje się najwyższe w polskich Tatrach stanowisko drzewiastej formy świerka oraz występuje tam saussurei wielkogłowa – bardzo rzadka roślina, w Polsce. Zejście nie przysparza nam żadnych problemów. Nasz błędnik zdążył już się przystosować do otaczających nas widoków, więc nawet jeśli komuś wejście sprawia problem, zejście będzie dużo łatwiejsze. Podczas schodzenia - około godziny 12.00 - do góry podąża sporo turystów, w związku z czym jesteśmy zadowoleni, iż wybraliśmy się dość wcześnie rano. Zdecydowanie nie preferujemy obciążeń ludzkich na szlaku ;)


Powoli schodzimy.........



Po prostu Meindl...

Schodzimy.........

Widok na Mały Kościelec...

  

Widok na Mały Kościelec.

Jeszcze spojrzenie na wspaniały Kościelec.....
Kościelec w objęciach Sebastiana :D


Z Kościelca na Karb schodzimy w około 40 minut i udajemy się dalej w kierunku Małego Kościelca, co zajmuje nam około 7 minut. Ze szczytu Małego Kościelca udajemy się w kierunku Czarnego Stawu schodząc w dół, wówczas miejscami zaśnieżonym szlakiem. Momentami podczas zejścia z Małego Kościelca w kierunku Czarego Stawu było stromo i ślisko. Nie polecamy bagatelizowania takich przejść na szlakach, gdyż wystarczy chwila nieuwagi, aby razem ze śnieżnym płatem znaleźć się na tafli znajudjącego się poniżej stawu. Bardzo ostrożnie schodzimy z asekuracją, np. przy użyciu kijków. Zdecydowanie niewskazana brawura!!!


Na Karbie - Orla Perć i zamyślenie........

Na szczycie Małego Kościelca, w tle fragment Doliny Gąsienicowej.


Alternatywne sposoby pokonywania śnieżnych odcinków szlaku - NIE POWTARZAĆ!!!!

Z Małego Kościelca nad Czarny Staw Gąsienicowy - przykryty śniegiem fragment szlaku.
Powoli - ślisko i dość stromo..
   
Nad Czarnym Stawem Gąsienicowym.......

Po około 30 minutach schodzenia zielonym szlakiem z Małego Kościelca, głównie po kamiennych schodach, dochodzimy do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Z tego miejsca podążamy w kierunku schroniska Murowaniec. Po drodze mijamy Kamień Karłowicza, opisany powyżej. Trasa przebiega lekko w dół po kamiennej ścieżce. Jest bardzo łatwa i można ją pokonać w około 15 minut, jednak wymaga to dość dobrego tempa.

Kościelec widziany od strony Czarnego Stawu Gąsienicowego.

Dochodząc do schorniska Murowaniec zataczamy pętlę na naszej trasie. Ze schroniska Murowaniec udajemy się w dół tę samą doliną, którą podchodzliśmy - Doliną Suchej Wody. Musimy przyznać, iż nie należy ona do naszych uluionych - brak widoków, mocno kamieniste podłoże. Można by pójść do Kuźnić i wrócić się po samochód busem, ale to znacznie wydłużyłoby trasę przejścia, więc zdecydowaliśmy się na powrót tę samą drogą, którą przyszliśmy. Po około 2 godzinach dochodzimy do parkingu, z którego udajemy się na pyszne włoskie lody do Bukowiny Tatrzańskiej - samochodem jakieś 10 minut. 
Z powrotem na parkingu w Brzezinach.
Widok z tarasu widokowego w okolicach Bukowiny Tatrzańskiej - jakiś 1 km wcześniej.

Zdecydowanie polecamy tę trasę na każdą porę roku. My planujemy ją odbyć jeszcze w zimowej szacie, w przyszłości, więc....

Do zobaczenia na szlaku....... a&s
Czytaj także o Czarnym Stawie Gąsienicowym....
Czytaj także o Orlej Perci...
Czytaj także o Kasprowym Wierchu...

7 komentarzy:

  1. Wchodziłem na Kościelec 17.09.2012. po raz pierwszy. Pogoda była ładna, oczywiście ani grama śniegu, ale mimo to w kilku miejscach jest trudno i co ciekawe mimo suszy pod samym szczytem było mokro. Dlaczego tam nie ma łańcuchów? Kilka dni wcześniej wchodziłem na Świnicę z dwóch stron i stwierdzam, że nawieszali tam łańcuchów, jak na choince, w niektórych miejscach (np. w okolicach Żlebu Blatona) może "na wyrost", bo są trudności mniejsze niż na Kościelcu. Ale ostatecznie mimo "starczego" wieku i niejakich problemów z ekspozycją dałem radę bez większych problemów. A... schodząc, w dolnej części szlaku spotkałem dziewczynę idącą na Kościelca... boso! Może to jakiś nowy rodzaj tzw. sportów ekstremalnych?.... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ogromny sentyment do tej górki...Pierwszy wyjazd w Tatry z kumplami z liceum, pierwszy "poważny" szczyt...Trochę się bałem, zwłaszcza tego kominka i tych płaskich płyt, ale jakoś poszło.
    To już tak dawno, sierpień 1994...Potem byłem jeszcze raz na Kościelcu, w 1998...Czas najwyższy sobie przypomniec :-) Fajna relacja z wycieczki!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. W czerwcu 2014 atakuję Kościelec, Wasz opis trasy przyda mi się, dzięki

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój pierwszy szczyt w Tatrach Wysokich, więc chyba już zawsze będę miał do niego sentyment :) Na szczycie miałem całe pół godziny samotności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to co najbardziej kochamy w górach, to możliwość zakosztowania samotności :) serdecznie pozdrawiamy A&S

      Usuń

Serdecznie dziękujemy za zostawienie komentarzy. Miło nam wiedzieć co sądzicie, kto do nas zagląda. Nie bądź anonimowy i zostaw po sobie ślad... :) a&s

>