niedziela, 9 marca 2014

Wielki Kopieniec, Polana Olczyska i Nosal czyli niestraszne góry z dzieckiem....

Widok z Wielkiego Kopieńca...
Naszą wycieczkę na Wielki Kopieniec (1328 m.n.p.m) zaczynamy z Toporowej Cyrhli, która znajduje się praktycznie w połowie drogi pomiędzy Zakopanem, a Bukowiną Tatrzańską. Z Centrum Zakopanego, jadąc samochodem, kierujemy się na Rondo Jana Pawła II (kierunek Kuźnice), a następnie podążamy w kierunku Jaszczurówki. Z tego miejsca mamy już około 7 minut samochodem, ciągle pod górę. Przy Toporowej Cyrhli nie ma parkingu, jedynie dwa, trzy miejsca przy drodze - ale jak to szczęśliwie bywa, zazwyczaj wolne :)



Z Toporowej Cyrhli początkowo lasem...



Od rogacza za zielonym szlakiem....
Wyruszamy z Toporowej Cyrhli za szlakiem czerwonym. Podążamy lasem około 10-15 minut, gdzie dochodzimy do budki opłat parku. Po uiszczeniu stosownej opłaty wędrujemy lasem lekko pod górę, by po około 20 minutach dojść do rogacza, od którego to szlak zmienia kolor na zielony. Teraz pozostało nam 40 minut marszu lekko w górę. Początkowo lasem, a następnie jego skrajem. Trasa łatwa do pokonania, nie nastręcza większych trudności. Kamienisty trakt pokonuje się bardzo dobrze przy dogodnych warunkach pogodowych. Z pewnością podczas lub po opadach deszczu podłoże może być śliskie, na co należy zwrócić szczególną uwagę. I znowu, jak zwykle o tym wspominamy - przydają się kijki i dobre obuwie! Samo podejście na Wielki Kopieniec proponowaną przez nas trasą jest bardzo łatwe.





Jedno z kilku podejść wymagających wysiłku :)


Podchodząc na szczyt omijamy Polanę Kopieniec pozostawiając ją w dole. Jeśli ktoś chce, może przejść najpierw na polanę, a dopiero z polany udać się na Wielki Kopieniec. My postanowiliśmy na polanę zejść ze szczytu. Wielki Kopieniec jest łatwo dostępnym szczytem, co skutkuje sporym zagęszczeniem na trasie. To dla nas raczej nowość - oczywiście poza odwiedzinami trasy na Morskie Oko :) - akurat w czasie naszej wędrówki, towarzyszyła nam około 40-osobowa wycieczka szkolna, której szmer i hałas słychać było jeszcze długo po pozostawieniu jej w tyle. Dla poszukujących spokoju i ciszy polecamy wejścia w nietypowych dla szkolnych wycieczek miesiącach, np. marzec :)

....I nagle roztacza się przed nami piękny widok na polanę Kopieniec...
Samo podejście na szczyt jest bardzo łatwe....
to szczyt, który znajduje się w Tatrach Zachodnich. Jego wysokość sięga 1328 m.n.p.m. i warto zaznaczyć, iż posiada on dwa wierzchołki, oddalone od siebie o około 200 metrów. Szczyt i jego zbocza stanowiły niegdyś miejsce wypasu owiec, co spowodowało sporą ich erozję. Od momentu włączenia tego obszaru do Tatrzańskiego Parku Narodowego, wypas owiec zniesiono i rozpoczęto regenerację zboczy. Na dzień dzisiejszy spora część Wielkiego Kopieńca jest zalesiona, ale sam wierzchołek jest goły i skalisty, co ma swoje plusy, gdyż możemy z niego podziwiać okoliczne szczyty. Najbardziej zapierający dla nas dech w piersiach przedstawiał Kościelec, który z tego miejsca wygląda wspaniale. Na południowo-zachodnim stoku Wielkiego Kopieńca 11 sierpnia 1994 roku miała miejsce katastrofa lotnicza, podczas której spadł helikopter TOPR wracający z akcji ratowniczej. Zginęły wówczas 4 osoby - dwóch pilotów i dwóch ratowników TOPR'u.

...a na szczycie, a raczej jednym z wierzchołków :)

Na szczycie Wielkiego Kopieńca.


Widoki ze szczytu....









Ze szczytu Wielkiego Kopieńca schodzimy zielonym szlakiem bezpośrednio na Polanę Kopieniec. Zejście jest bezproblemowe i bardzo szybkie oraz niesamowicie widokowe - pięknie :), choć bardzo strome. Uważamy na luźne kamienie!

 



Zejście na Polanę Kopieniec - uwaga luźne kamienie i dość stromo.
A tu mały "wypadek przy pracy" - wprawna ręka poradzi sobie w każdych warunkach :)
Jak widać - kamieniste zejście, łatwo o obsunięcie stopy, a więc uwaga!

Z racji tego, iż wypoczywaliśmy na szczycie, polanę tylko mijamy i kierujemy się na Olczyską Polanę. Podążamy za żółtym szlakiem około 30 minut. Schronieni w leśnej szacie maszerujemy w lekko dół, mijając po drodze mostek i potok dochodzimy do Polany Olczyskiej (1037 m.n.p.m), która jest bardzo malownicza. Uroku dodają jej bacówki rozrzucone po okolicy. Nic tylko usiąść z paletą i malować, tym bardziej, że pogoda ku temu wymarzona.











Rogacz na Polanie Olczyskiej.

Niedostępne Wywierzysko Olczańskie.

Polana służyła kiedyś do wypasu owiec - znajdowało się na niej około 20 domków pasterskich, z których to obecnie pozostały jedynie 3. Polana znaczenie zmniejszyła swoją objętość, lata wstecz była bowiem aż o 46% większa niż dzisiaj. Od 1955 roku znacznie zarosła, choć dla turystów nadal jest imponujących rozmiarów, gdyż w miarę potrzeby zmieścić się na niej może spory tłumek :) Polana ma swoją tajemnicę, którą jest Wywierzysko Olczyskie, o którym pisaliśmy przy okazji wycieczki nad Czarny Staw Gąsienicowy. Tym razem nie można było podejść do wywierzyska, gdyż TOPR zabezpieczył to miejsce ze względu na połamany podest, który do niego prowadzi.

Polana Olczyska.

Jedna z nielicznych bacówek, która zachowała się na polanie.

W stronę Nosalowej Przełęczy.





Nie zamierzamy tu odpoczywać, więc podążamy dalej, zmieniając kolor szlaku na żółty. Przed nami 45 minut marszu, w tym kilkanaście minut podejścia. Kierujemy się na Nosal i Nosalową Przełęcz w związku z powyższym musimy przejść całą polanę. Piękne widoki nas otaczają, a my pniemy się lekko w górę, po "pseudo-schodach" z bali. 3/4 trasy na Nosal przemierzamy otwartym terenem podziwiając przepiękne widoki.
Po upływie około 30 minut dochodzimy na Nosalową Przełęcz (1103 m.n.p.m), z której to możemy udać się:
  • zielonym szlakiem w lewo do Kuźnic (dolna stacja PKL Kuźnice),
  • zielonym szlakiem w prawo na Nosal. 
My wybieramy drugą opcję i podążamy  na Nosal, przed nami 103 metry przewyższenia i około 15 minut podejścia. Utrudnieniem na tym odcinku jest końcowy fragment skalny, który jest dość stromy - zachowujemy ostrożność, szczególnie z dziećmi. Fragmentem skalnym podchodzimy kilka minut, po czym wychodzimy na szczyt Nosala (1206 m.n.p.m), z którego roztacza się piękny widok na Tatry Zachodnie, w tym:
  • Kasprowy Wierch i dolna oraz górna stacja kolei linowej,
  • Czerwone Wierchy,
  • Giewont,
  • Dolina Bystrej.
Nosalowa Przełęcz.



Podejście na Nosal.


Widok z Nosala na dolną stację kolejki PKL
A tu proszę - szczyt Nosala, tłoczno ;P

Nosal (1206 m.n.p.m) jest to wzniesienie reglowe w Tatrach Zachodnich. Jego nazwa pochodzi od charakterystycznego kształtu skał od północno-zachodniej strony, które przypominają nos. Od tej strony wierzchołka opada strome urwisko, które było przyczyną wypadków śmiertelnych. Nosal jest bardzo popularnym miejscem odwiedzin przez turystów oraz narciarzy, ze względu na swoja dostępność i lokalizację. Nosal był bardzo popularny wśród taterników, szczególnie jego zachodnia ściana w której znajduje się około 30 dróg wspinaczkowych. Obecnie jest on jednak niedostępny, gdyż Tatrzański Park Narodowy zakazał tutaj wspinaczki.


Powoli schodzimy podziwiając widoki...






Jak widać na zejściu z Nosala sporo ułatwień - doskonała trasa dla dzieci i starszych osób.




Z Nosala schodzimy zielonym szlakiem w kierunku Ronda Jana Pawła II. Zejście nas zaskoczyło, gdyż było dość strome oraz skalne, czego się nie spodziewaliśmy. Podczas zejścia możemy podziwiać piękne widoki, gdyż Nosal nie jest od tej strony osłonięty żadnym szczytem. Schodząc w kierunku Zakopanego po prawej stronie mijamy najstarszą chatę góralską (1879 rok) o wdzięcznej nazwie "Tea". Nie zajrzeliśmy do środka, bo maluszek już był zmęczony, więc odsyłamy do opisu tutaj.

U podnóża Nosala...




Po zejściu, które zajęło nam około 25 minut (bez dziecka można szybciej) schodzimy do wspomnianego ronda, z którego to udajemy się do przystanku busów i obieramy kierunek Toporowa Cyrhla. Oczywiście, można się tam także dostać pieszo, więc na rondzie kierunek - Jaszczurówka, ale nie polecamy, bo jest to deptanie asfaltem.....




Do Zobaczenia Na Szlaku!!!

Proponowana przez nas dzisiaj wycieczka to świetna propozycja na start sezonu. My odbyliśmy tę trasę w maju. Polecamy.

Buziaki
a&s


Czytaj także o Czarnym Stawie Gąsienicowym...
Czytaj także o Kościelcu...
Czytaj także o Orlej Perci...



3 komentarze:

  1. Jak zawsze rewelacyjny i szczegółowy wpis!:) Maluszek widać dał radę!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zdjęcia. Macie cudowny aparat do robienia zdjęć. Byłam tam , niestety w deszczu :( Ale trudno , może za rok. Pozdrawiam was i waszego malucha :* Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękujemy. W tym przpadku zdjęcia robione aparatem Nikon Coolpix 810 :)

      Usuń

Serdecznie dziękujemy za zostawienie komentarzy. Miło nam wiedzieć co sądzicie, kto do nas zagląda. Nie bądź anonimowy i zostaw po sobie ślad... :) a&s

>