Zapraszamy na zimową wycieczkę na Skrzyczne - najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego 1257 m.n.p.m
Wychodzimy z miejscowości Buczkowice - w naszym przypadku z domu :) Dojazd do Buczkowic jest bardzo dobry z Bielska-Białej, busy jeżdżą często, więc nie ma problemu z dostaniem się do przystanku PKS Buczkowice, spod którego to wychodzi czerwony szlak na Skrzyczne.
 |
| Początek wędrówki.... |
Szlak początkowo prowadzi uliczkami Buczkowic, by następnie (po około 10 minutach), za kościołem i kapliczką uciec w lewo w las. W okresie zimowym droga nie jest za bardzo utorowana, więc jak najbardziej przydają się kijki oraz odpowiedni ubiór - wodoodporny no i stuptuty. A więc zaczynamy brodzenie w śniegu. W dniu, w którym my szliśmy, nikt nas nie uprzedził, więc szlak był zupełnie nieprzetarty i słabo oznakowany, co dodawało dodatkowej atrakcji naszej wędrówce. Dzięki temu, mogliśmy natomiast śledzić tropy zwierząt. Przed nami według czasu wskazanego na rogaczu 3 h drogi, jednak zdajemy sobie sprawę, że w obecnych warunkach należy mieć zapasu około 1-2 h.

W trudnych warunkach i śniegu po kolana dochodzimy do ścieżki prostopadłej, którą dojdziemy kierując się w lewo do "źródełka nad filipką" W lecie można sobie tutaj usiąść na ławeczce i rozpalić ognisko w miejscu do tego przeznaczonym. My podążamy dalej szlakiem czerwonym w górę miedzy drzewami. Szlak trudno znaleźć, lecz jego początek od źródełka zaczyna kapliczka Matki Boskiej na drzewie.
W drodze na Siodło czekała nas spora przeprawa, choć pogoda jak najbardziej dopisywała. Przebijające się między drzewami widoki były po prostu spektakularne :) Widoczność była wspaniała, a las wyjątkowo spokojny i cichy. Po około 20 minutach dochodzimy do rozwidlenia dróg - my kierujemy się w lewo w kierunku "siodła". Mimo, że szlak jest dobrze oznakowany, jednak zimą można stracić go z oczu pod pokrywą śnieżną. Kolejne 15 minut i dochodzimy do Siodła pod Skalitem (746 m.n.p.m).
 |
| Przecieramy szlaki.... |
 |
| W drodze na Siodło... |
Od Siodła zaczyna się zmieniać pogoda. Nie zatrzymujemy się tam, gdyż jest to miejsce mocno wietrzne, a zimowy wiatr hulał konkretnie. Niestety, zazwyczaj piękny widok na Klimczok i Magurę został osłonięty przez chmury, więc widoczność także nie zachęcała do odpoczynku w tym miejscu. W związku z powyższym skryci w lesie konsumujemy kanapki, pijemy herbatkę i podejmujemy decyzję o wyciągnięciu naszej broni przeciwko przeraźliwemu zimnu - ogrzewacze chemiczne. Wydatek nie jest drogi, a naprawdę warto. Zabezpieczamy więc rękawiczki ogrzewaczami, a kobieca część naszego zespołu wkłada sobie po jednym także do butów i ruszamy dalej. Od Siodła droga prowadzi lasem, ostro w górę. Po około 15 minutach wspinaczki rozpoczyna się rumowisko skalne i wówczas jest to dla nas sygnał, że strome podejście kończy się. W tym miejscu złapała nas okropna wichura. Przeraźliwie wiało. Najprzyjemniej było przytulić się do drzewa i czekać, ale niestety to rozwiązanie tylko chwilowe, więc ruszyliśmy dalej....



Po kilkunastu minutach dochodzimy do miejsca, gdzie do czerwonego szlaku dołącza szlak zielony. Od tego miejsca znowu pojawia się spore przewyższenie i podejście w zimowych warunkach jest dość męczące. Leśna ścieżka jest bowiem momentami mocno stroma, a tym samym męcząca, a latem kamienista. Po około kolejnych 15 minutach dochodzimy do trasy narciarskiej i pojawia się w nas pytanie, czy podążać dalej szlakiem, czy skrócić trasę, ale brnąć przez śnieg w górę lasem, wzdłuż trasy narciarskiej. Wybraliśmy bardziej męczące, ale krótsze podejście, czyli opcję drugą. Wchodzimy więc na trasę narciarską, aby ją przekroczyć i podążamy stromo w górę. Tym samym ominęliśmy najciekawszy, szczególnie latem, najbardziej widokowy fragment szlaku.
 |
Zboczem trasy narciarskiej.....
|
Przez około 30-40 minut pniemy się w górę wzdłuż narciarskiej trasy, aby w końcu odbić w lewo i przejść z powrotem na szlak czerwony. Ten finalny fragment dał nam się mocno we znaki, gdyż wiało niemiłosiernie. Pokonawszy trudy wiatru i śniegu, w którym brodziliśmy dochodzimy na szczyt Skrzycznego......

 |
| Szczyt Skrzycznego i nagroda :) |
 |
| W schronisku jak zwykle miła atmosfera i zimne lub grzane piwo.... |
 |
| Przy kominku w schronisku dobrze jest się ogrzać w miłym towarzystwie... :) |
Po rozpakowaniu się, gdyż zostajemy na noc, wybieramy się na wieczorną przechadzkę wokół schroniska, która trwa bardzo krótko, bo było przeraźliwie zimno...
 |
| Wieczorny spacer.... |
Po doskonale przespanej nocy zrywamy się wcześnie rano, gdyż liczymy na pamiętny wschód słońca. Przygotowujemy aparaty i czekamy, ale niestety. Pogoda nam nie sprzyja i obeszliśmy się smakiem. Widoczność była bowiem zerowa. W związku z tym, po skonsumowaniu śniadania wybieramy się na dół. Ponieważ nasze grono niespodziewanie powiększa się wybieramy drogę w dół przy zastosowaniu kolejki liniowej, co jak się okazało miało mieć swoje ogromne plusy - bo właśnie zjeżdżając kolejką ukazały się przed nami przepiękne widoki. Zjeżdżało się dobrze, gdyż nie wiało, a my z dumą mogliśmy podziwiać przebytą przez nas dzień wcześniejszy trasę.
 |
| Poranek i wyjście... |
 |
| Rano znowu przecieramy szlaki.... |
 |
| Polecamy wybrać się na Skrzyczne na narty.... |
 |
| Nawet słońce zaczęło przebijać się między chmurami, aby góry mogły nas jeszcze bardziej zachwycić swoimi widokami... |
Mimo ciężkich warunków polecamy tego typu wycieczki zimowe. Góry odkrywają przed nami wówczas zupełnie inny wymiar swojego piękna :) Uważamy, że warto zimą na Skrzyczne wjechać choćby kolejką i posiedzieć chwilę na górze, poczuć niesamowity klimat tego miejsca. Naprawdę fantastyczne przeżycie, które mamy nadzieję, jeszcze się powtórzy, ale pewne już w innych partiach górskich pasm.
Pozdrawiamy gorąco z tej zimowej wędrówki
a&s
P.s. Nie mogę nie podziękować za wspaniałą niespodziankę, którą na moje 30-te urodziny zgotowali mi najbliżsi Naprawdę była fantastyczna i Wielkie Dzięki Wam za to.... (a)